Niezwykła przemowa trenera Zagłębia Sosnowiec. W Polsce nie do pobicia!

Mirosław Kmieć to jeden z tych trenerów, który ma ?gadane?. Stawiamy, że w starciu z nim blado wypadliby nawet tacy mówcy, jak Bogusław Kaczmarek czy Tomasz Hajto.
Kmieć ma o czym opowiadać, bo też jego Zagłębie to rewelacja drugoligowych rozgrywek. Zespół, który jeszcze kilka miesięcy temu uchodził za drużynę bez przyszłości, bez jakości, czy - jak to określił Kmieć "kalectwo i dziadostwo" - szczyci się teraz serią dwunastu meczów bez porażki. Te wyniki firmuje właśnie Kmieć, który zimą przejął na Stadionie Ludowym trenerskie stery.

41-letni Kmieć był przed laty zawodnikiem Zagłębia. Spędził w Sosnowcu raptem niecałe trzy sezony, ale to wystarczyło by kibice pokochali jego łysą, jak kolano głowę. Gdy - nie z własnej woli - trafił do Grunwaldu Ruda Śląska fani Zagłębia pojechali na mecz śląskiej drużyny do Czeladzi by dopingować... Kmiecia.

Cenili go przede wszystkich za charter, ambicję, grę do ostatniej minuty, szacunek dla klubu. Dziś Kmieć stara się wpoić te zasady swoim piłkarzom. Szacunek dla Zagłębie podkreśla strojem: na wyjazdy zakłada dres, a na domowe mecze garnitur.

Kmieć to człowiek, który nie znosi obłudy i zakłamania. Gdy coś mu się podoba, to wali prosto z mostu. Ostatnio nie spodobał mu się na przykład tekst, który ukazał się na stronie Rozwoju Katowice. Ten w luźny sposób wyliczał powody dla których śląski zespół ogra Zagłębie. Zabawa bez znaczenia, urosła w oczach Kmiecia to rozmiarów wrogiego działa wycelowanego w sosnowiecki klub. Po meczu w Katowicach Kmieć zachował się - naszym zdaniem - nieładnie, kpiąc i obrażając autora tekstu.

Po ostatnim spotkaniu z Ruchem Zdzieszowice wrócił do tamtych wydarzeń. Może nie wprost, bo o żadnej publikacji nie mówił, ale jednak dało się odczuć, że właśnie tamto zdarzenie ma na myśli.

Przeprosił - dobrze, że zdobył się na taki gest. Oczywiście nie byłby jednak sobą, gdyby nie dodał, że nikt nie ma prawa decydować o tym, jak ma mówić i pewne rzeczy odbierać. - Czasami wiem, że coś powiem w emocjach, ale jeśli coś mi leży na sercu, a chce mieć je zdrowe, to mówię tak, jak uważam i czuję - wyjaśnił.

Kmieć pewnie jeszcze nie raz da się ponieść emocjom. Jeszcze nie raz powie słowa, które zabolą rywali. Tyle, że mamy wrażenie, że jeszcze nie raz przy tym będzie cieszył się z kolejnych zwycięstw i awansów.

Jeżeli kiedyś zrealizuje swoje marzenie i wprowadzi Zagłębie do Ekstraklasy, to polscy kibice poznają mówcę, jakiego wcześniej nie znali. Po ostatnim meczu Kmieć mówił bez przerwy 13 minut i siedem sekund, a potem jeszcze odpowiedział na kilka pytań. Przy trenerze Zagłębia nawet Bogusław Kaczmarek, czy Tomasz Hajto wypadną blado.

Więcej o: