Sport.pl

Gdzie się podziali kibice Zagłębia Sosnowiec? Kiełbaski na stadion nie przyciągną

Zagłębie Sosnowiec od kilku sezonów zmaga się z problemem spadku frekwencji na Stadionie Ludowym. Gdzie się podziali fani sosnowieckiego klubu?
Mecze Zagłębia od kilku sezonów ogląda średnio niewiele ponad tysiąc osób. Zatrważająco mało, jak na klub, który jest wizytówką Zagłębia Dąbrowskiego. Niska klasa rozgrywkowa nie do końca może być wytłumaczeniem. W przeszłości nawet na mecze w okręgówce w Sosnowcu przychodziło więcej osób.

Najprostszym wytłumaczeniem jest brak wyników. Od sezonu 2007/08, gdy Zagłębie zajęło ostatnie miejsce w Ekstraklasie, a na dodatek za korupcję zostało zdegradowane do drugiej ligi, zespół wciąż jest przegrany.

Nadzieje na lepsze czasy dała runda wiosenna minionego sezonu, gdy Zagłębie zapomniało co to porażka i dołączyło do ligowej czołówki. Kibice na nowo uwierzyli w swój zespół i zaraz drgnęła też frekwencja. Na ubiegłotygodniowy mecz z Wartą Poznań - w ramach rozgrywek o Puchar Polski - na Ludowy przyszło ponad dwa tysiące fanów.

- Kibice przyjdą tylko wtedy, gdy będą wyniki. Wtedy jest większe zainteresowanie zespołem i klubem. Na Zagłębie jeszcze nie tak dawno chodziło 5-6 tysięcy kibiców. Oni gdzieś są, przyjdą, ale my musimy im w tym pomóc. Kiedyś pracując w Beskidzie Andrychów byłem odpowiedzialny między innymi za organizację klubu. Zadałem wtedy pytanie działaczowi, który długie lata spędził w piłce: "Co jeszcze można zrobić, by ściągnąć kibiców? Tańsze bilety? Kiełbaski? Inne atrakcje?". A on odpowiedział: "Mirek. Proste pytanie, prosta odpowiedź - tylko zwycięstwa przyciągną kibiców" - opowiada Mirosław Kmieć, trener zespołu.

Patrząc na drugoligowy terminarz Zagłębia łatwo można wskazać mecze, które dają szansę na znaczny wzrost frekwencji. To potyczki z Polonią Bytom, Odrą Opole, Rakowem Częstochowa, Rozwojem Katowice i Wartą Poznań.

Najłatwiej o rekord będzie jednak jeszcze w sierpniu (16 lub 17 sierpnia), gdy na Ludowy przyjedzie Wisła Kraków, a stawką rywalizacji będzie awans do kolejnej rundy Pucharu Polski.

- Wisła to zespół, który elektryzuje nie tylko kibiców, ale całe środowisko piłkarskie w Polsce. Patrząc pod kątem wizerunkowym, medialnym, to w pucharowych rozgrywkach najlepiej trafiać właśnie na takich rywali, jak Legia, Lech, czy Wisła. Po to się pracuje w piłce nożnej, żeby grać z takimi zespołami. Cały czas musimy udowadniać, że jesteśmy od kogoś lepsi, albo lepiej przygotowani - dodaje Kmieć.

Więcej o: