Męki Zagłębia Sosnowiec zakończył gol sezonu. Trener zaprasza na drogę krzyżową

Zagłębie Sosnowiec z wielki trudem wywalczyło komplet punktów kosztem Błękitnych Stargard Szczeciński. O wygranej faworyta przesądził stały fragment gry.
Fantastyczna runda wiosenna minionego sezonu sprawiła, że w Sosnowcu odżyły nadzieje, że drugoligowy marazm szybko odejdzie do przeszłości. Początek nowych rozgrywek przypomina jednak, że na boisku nic nie jest dane raz i na zawsze. Zagłębie zaczęło sezon od wyjazdowej porażki z Wartą Poznań, a i z Błękitnymi też szło sosnowiczanom długo, jak po grudzie. Beniaminek ze Stargardu Szczecińskiego skoncentrował się przede wszystkim na obronie, więc wiele ofensywnych pomysłów miejscowych grzęzło w gąszczu nóg rywala. 

Wszyscy na Stadionie Ludowym wiedzieli, że ta niemoc minie wraz ze zdobyciem bramki, tyle, że w drużynie z Sosnowca długo nie było komu tej sztuki dokonać. Na szczęście dla Zagłębia w kadrze tej drużyny jest piłkarz, który potrafi piekielnie mocno i precyzyjnie przymierzyć ze stałego fragmentu gry. To Łukasz Grube, którego strzał z rzutu wolnego był palce lizać! Piłka uderzona sprzed pola karnego zmieściła się tuż pod poprzeczką. Kto wie, czy to nie będzie bramka sezonu na Stadionie Ludowym! - Po to się strzela, żeby się kibicom podobało - uśmiechał się Grube. - Nie układał nam się ten mecz. Przed spotkaniem Artur Derbin [drugi trener Zagłębia - przyp.red] przypominał, że takie spotkania często rozstrzygają stałe fragmenty gry. Szkoda, że w końcówce nie wpadł drugi gol, bo zwycięstwo byłoby bardziej okazałe. Nie ma jednak co narzekać. Wierzę, że ten mecz będzie dla nas przełomowy - mówił Grube. Mirosław Kmieć, trener Zagłębia chwalił Błękitnych. - Fajna drużyna. Prawie wszystkie zęby na wyłamała. Na szczęście została jedynka Grubemu, to i ukłuł - uśmiechał się. - W tym sezonie nie będzie fajerwerków. Na fajerwerki zapraszamy w styczniu, bo teraz czeka nas droga krzyżowa. Będziemy się bardzo mocno męczyć z każdym przeciwnikiem. Byłem pod wrażeniem organizacji gry Błękitnych. Szczególnie w destrukcji - ocenił Kmieć.

Zagłębie Sosnowiec - Błękitni Stargard Szczeciński 1:0 (0:0) Bramka: 1:0 Grube (77.) Zagłębie: Wieczorek - Sierczyński, Jarczyk Ż, Marek, Ninković - Grzesik (59. Domański), Grube, Matusiak Ż, Cyganek (66. Czarnecki Ż), Tylec (75. Sadowski) - Jankowski Błękitni: Ufnal - Wojtasik (85.Inczewski), Jasitczak, Pustelnik, Wawszczyk - Więcek, Poczobut, Kazimierowicz (62. Wojciechowski Ż), Fadecki, Gutowski - Gajda (68. Magnuski) Widzów: 1 500 Sędziował: Sebastian Załęski (Ostrołęka)