Sport.pl

Pięć lat zamieszania, a Zagłębie Sosnowiec wciąż stoi w miejscu

Zagłębie Sosnowiec dotąd wygrało w tym sezonie tylko dwa drugoligowe mecze. W takiej formie zespół ze Stadionu Ludowego to kandydat do spadku.
Sobotnie spotkanie z KS Polkowice było siódmym meczem z rzędu zremisowanym przez sosnowiecki klub. 

- Kibice oceniają naszą grę poprzez wynik. Osoby, które siedzą w piłce, pytają co się dzieje. Ja się kibicom nie dziwię, bo doskonale rozumiem, że chcą żebyśmy wygrywali. Mają już dość tego marazmu - mówi Mirosław Kmieć, trener zespołu.

Zagłębie gra w drugiej lidze od 2008 roku. Sosnowiczanie spadli wtedy z Ekstraklasy, a dodatkowo zostali przesunięci o jedną klasę niżej za udział w aferze korupcyjnej. - Tylu przez ostatnie lata było prezesów, właścicieli, trenerów, piłkarzy... a Zagłębie stoi w miejscu. Zmiany nic nie dały. Musimy zbudować drużynę, która będzie utożsamiała się z klubem. Z takich piłkarzy i ludzi, którzy dadzą się pociąć za Zagłębie. Musimy konsekwentnie pracować, bo ciągłe rotacje niczego nie dają - dodaje trener.

Wygląda więc na to, że w Sosnowcu drużyny nie ma, a letnie transfery były niewypałem.

- Za wcześnie, żeby wypowiadać się na temat transferów. Zostało jeszcze kilka meczów, więc nie chciałbym nikogo zranić, ani urazić. Swoją opinię na ten temat mam, ale chciałbym z tych chłopaków jeszcze wyciągnąć wszystko, co się da, żeby po ostatnim meczu móc podjąć jakieś decyzje i wtedy podsumować działania, jakie wykonaliśmy. Mieliśmy latem dwie możliwości: albo bierzemy trzech, czterech ogranych zawodników, albo chłopaków, którzy są na dorobku. Wybraliśmy tę drugą drogę i na dzisiaj każdy może powiedzieć, że wybraliśmy źle. Ja jednak konsekwentnie będę bronił tamtej decyzji, a na podsumowanie przyjdzie czas po zakończeniu rundy - podkreśla Kmieć.

Więcej o: