Kompromitacja Zagłębia Sosnowiec. A trener myślał, że wszystko wróci do normy...

Zagłębie Sosnowiec w marnym, a właściwie w swoim stylu oddało trzy punkty MKS-owi Kluczbork. Na Stadionie Ludowym coraz mniej widzów, za to gwizdy coraz głośniejsze.
Dziewięć goli w 13 meczach - taki jest bramkowy dorobek Zagłębia po sobotnim spotkaniu. Dramatycznie mało jak na zespół, który miał się bić o awans.

Przestał strzelać Rafał Jankowski, a nie zaczęli Bartłomiej Czarnecki i Łukasz Tumicz. Zagłębie niby przeważa, niby kontroluje grę, ale im bliżej pola karnego rywala tym bardziej jest bezradne i bezbarwne.

Piłkarze z Sosnowca często powtarzają, że gdyby szybko (ewentualnie szybciej) zdobyli gola, to mecz wyglądałby inaczej. W domyśle - grałoby się zadecydowanie łatwiej.

Zaczyna się jednak spotkanie i piłkarze Zagłębia robią wszystko odwrotnie. Tak, żeby było trudniej. Tumicz z kilku metrów zamiast rozerwać siatkę... podaje do bramkarza. Łukasz Grube z rzutu wolnego trafia w środek bramki. Po nawet dobrych dośrodkowaniach piłka odbija się od głów graczy Zagłębia bez ładu i składu.

Na tle takiej drużyny nawet MKS, który przyjechał na Stadion Ludowy po trzech porażkach z rzędu, prezentował się niczym monolit. Wyglądał na drużynę, którą nic nie jest w stanie zaskoczyć. Goście długo koncentrowali się na obronie bezbramkowego remisu. W końcówce zawodnicy z Kluczborka postanowili jednak odważniej zaatakować i to się opłaciło. Po akcji Rafała Niziołka z bliska Jakub Legierski wepchnął piłkę do siatki.

- Atakowaliśmy. Zespół z czasem opadł z sił. Rywal to wykorzystał i wyprowadził decydujący cios. Byli o tę jedną akcję skuteczniejsi - ocenił Mateusz Struski, bramkarz Zagłębia.

- Po serii remisów przyszła porażka. Myśleliśmy, że po wygranej z Polonią Bytom wszystko wróci do normy... Jedynie w pierwszej połowie w miarę to wyglądało. Po przerwie było już źle. Wkradała się nerwowość. Dużo niedokładności i złych wyborów - podkreślał Mirosław Kmieć, trener Zagłębia. - Gorzej niż w drugiej połowie być już nie może - dodał.

- Nie mam siły cieszyć się po tym meczu. Emocje były ogromne. Wygraliśmy sercem, zaangażowaniem. To był mecz o honor, żeby nie powiedzieć o życie - podsumował Andrzej Konwiński, trener MKS-u.

Dodajmy, że Zagłębie skończyło mecz w dziesiątkę. W doliczonym czasie gry drugą żółtą kartką został ukarany Jovan Ninković.

Zagłębie Sosnowiec - MKS Kluczbork 0:1 (0:0)

Bramka: Legierski (85.)

Zagłębie: Struski - Sierczyński, Jarczyk Ż, Grudniewski, Ninković Ż, CZ (90. + 5.) - Jankowski, Grube (61. Tylec), Matusiak, Szatan, Domański (79. Sadowski) - Tumicz (67. Czarnecki).

MKS: Skrzyniarz - Orłowicz Ż, Ganowicz, Gierak, Bzdęga Ż - Hober Ż, Niziołek, Arian, Legierski (87. Mikulski Ż), Kojder Ż - Wolkiewicz (79. Kumiec).

Sędziował: Marek Śliwa (Kielce).

Widzów: 800.

Czy Adam Nawałka byłby dobrym selekcjonerem reprezentacji Polski?
Więcej o: