Trener Mirosław Smyła zdradził swoją najważniejszą zasadę

Czy Zagłębie Sosnowiec ruszy w górę drugoligowej tabeli pod wodzą "nowej miotły", czyli trenera Mirosława Smyły? Nowy szkoleniowiec zespołu ze Stadionu Ludowego rewolucji nie przewiduje.
Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów »

Smyła - były trener m.in. Rozwoju Katowice i GKS-u Tychy - zastąpił na trenerskiej ławce Zagłębia Mirosława Kmiecia. Sosnowiczanie grają znacznie poniżej oczekiwań. Do miejsca premiowanego awansem tracą już dziesięć punktów. Tak naprawdę dziś powinni koncentrować się raczej na walce o utrzymanie.

W jaki sposób Smyła chce odmienić marny los Zagłębia? - Byłoby błędem wprowadzanie jakichkolwiek rewolucji. Lepsza będzie ewolucja. Chciałbym, żebyśmy małymi kroczkami i korektami wprowadzać pewne rzeczy. Tak, by wzrosła jakość gry i przede wszystkim skuteczność. Martwi mnie ilość zdobytych bramek przez Zagłębie. Jest to esencja tej słabszej rundy. Oczywiście bardzo istotny wpływ na te wyniki miały kontuzje, nie można o tym zapominać. Nikt nie chciał źle dla tej drużyny. W piłce tak już jest, że najłatwiej jest zmienić trenera, ludzie często myślą, że jest to złoty środek, a z tym różnie bywa. Nie zawsze jest tak, że ta przysłowiowa "nowa miotła" wprowadza od razu porządek - zaznacza Smyła.

Wiosną minionego sezonu Zagłębia było postrachem na drugoligowych boiskach. Obecnie to średniak, który drży o punkty w każdym spotkaniu. Skąd taka zmiana? - Zagłębie było świetnie przygotowane motorycznie i zastosowało wysoki pressing, czym zaskoczyło wszystkich rywali. To był wielki atut tego zespołu. Dziś wszystkie zespoły znają Zagłębie, potrafią się przygotować na taką grę, w szczególności, że drużyna jest w niższej dyspozycji - mówi trener, który zdradza też, że najważniejszą zasadą, jaką kieruje się w pracy jest wszechstronność.

- Czyli gra nie tylko wysokim, ale również niskim i średnim pressingiem. Tak, by drużyna potrafiła też, przy asekuracji defensywnych pomocników podwajać i potrajać w bocznych sektorach boiska, czy np. wyprowadzić w odpowiednim tempie kontratak, który zakończy szybkim strzałem. W trudnych momentach zespół, gdy rywale cofną się głęboko, musi również według schematów rozegrać atak pozycyjny. Wszechstronność zawodnika tworzy sytuację, że drużyna jest nieprzewidywalna. Wierzę, że klucz do postępu właśnie tutaj znajdziemy, czyli we wszechstronności. Im mam więcej schematów, podobnie jest przy stałych fragmentach gry, tym mam więcej możliwości na zaskoczenie rywala. Możliwe, że przez to, że Zagłębie stało się czytelne, dzisiaj nie ma tyle punktów, ile chciałoby mieć - wyjaśnia szkoleniowiec, który - podobnie jak jego poprzednicy - jest pod wrażeniem bazy treningowej drugoligowca.

- Przebywanie na tym wspaniałym obiekcie sprawia ogromną przyjemność. Jestem pod wrażeniem tej infrastruktury, pewnie się powtarzam, gdyż każdy trener to mówi, ale nie ukrywam, że wcześniej ciężko było mi korzystać z takiej bazy. Dlatego każda chwila spędzona na tych boiskach sprawia mi frajdę - uśmiecha się Smyła.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Twitterze. Obserwujesz? >>