Zagłębie Sosnowiec skończyło z grą na wariata i są efekty

Mirosław Smyła, nowy trener Zagłębia, notuje wymarzony początek na trenerskiej ławce zespołu z Sosnowca.
72 dni kazali czekać swoim kibicom piłkarze Zagłębia na kolejną wygraną na Stadionie Ludowym. Niemoc trwała od 23 sierpnia, gdy w Sosnowcu komplet punktów stracił Jarota Jarocin.

Potem było już tylko źle, albo gorzej. W efekcie pracę stracił trener Mirosław Kmieć, pod którego wodzą Zagłębie tak dobrze radziło sobie wiosną minionego sezonu.

Mirosław Smyła, nowy szkoleniowiec sosnowieckiej drużyny, na razie prowadzi zespół tylko do zwycięstw. Po wygranej w Zielonej Górze poprawił trzema punktami w meczu z Rakowem.

- Zespół przypomina w szatni grupę uśmiechniętych ludzi, którzy ciężko zapracowali na sześć punktów w ostatnich dwóch tygodniach. Naszym celem była skrupulatna, konsekwentna gra w defensywie oraz wykorzystanie umiejętności poszczególnych graczy. Zrobiliśmy kolejny kroczek w kierunku poprawienia jakości gry - mówił Smyła.

Zagłębie Kmiecia to był zespół, który przede wszystkim parł do przodu. Starał się narzucać swoje warunki gry. Szukał okazji by zmusić rywala do błędu. Taktyka - na początku skuteczna - z czasem

jednak przestała przynosić punkty. Piłkarze z Sosnowca nie potrafili już zabiegać rywala. Przeciwnicy potrafili się mądrze bronić.

Zespół Smyły częściej zmienia sposób gry. Atakuje, by po chwili poczekać na rywala na własnej obronie. Na razie wygląda to obiecująco. Sosnowiczanie powinni wyjść na prowadzenie już w pierwszych minutach meczu po dynamicznej akcji Łukasza Tumicza. Potem z dystansu fantastycznie uderzył jeszcze Łukasz Grube. Mateusz Kos bronił jednak bardzo pewnie. Dał się zaskoczyć dopiero na początku drugiej polowy, gdy po dośrodkowaniu Pawła Domańskiego do piłki skutecznie przyłożył głowę Hubert Tylec. Drugą bramkę dołożył potem Tomasz Szatan i emocje się skończyły. - Wygrana po tak długiej przerwie smakuje wyjątkowo. Trener Mirosław Smyła od dwóch tygodni stara się nam wpoić inny, niż dotąd pomysł na grę. Można powiedzieć, że nie atakujemy już na wariata. Czasami dobrze poczekać i zobaczyć co chce zaproponować rywal - mówił Szatan.

- Spotkanie, szczególnie w drugiej połowie, było w naszym wykonaniu słabe. Może to szybko stracony gol nas tak zdeprymował? Brakło nam inwencji, gry kombinacyjnej, ruchu przed polem karnym. Pozostaje żal - podsumował Jerzy Brzęczek, trener Rakowa.

Zagłębie Sosnowiec - Raków Częstochowa 2:0 (0:0)

Bramki: 1:0 Tylec (48.), 2:0 Szatan (76.)

Zagłębie: Struski - Sierczyński Ż, Jarczyk, Grudniewski, Ninković - Tylec (81. Grzesik), Grube, Matusiak, Szatan, Domański (63. Sadowski) - Tumicz (73. Jankowski)

Raków: Kos - Kmieć, Góra, Byrtek, Krupa - Napora, Kowalczyk, Czerwiński (82. Witczyk), Lenkiewicz (65. Buczkowski), Brzęczek (77. Świerk) - Retlewski

Sędziował: Dominik Pasek (Legnica)

Widzów: 2000

ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>