Zagłębie Sosnowiec liczyło na napastnika, ale okazało się, że... opluł sędziego?

Christian Gandu, który miał być pierwszym zimowym wzmocnieniem Zagłębia Sosnowiec prawdopodobnie w klubie ze Stadionu Ludowego nie zagra.
W Sosnowcu wiele sobie obiecywali po transferze 21-laetniego piłkarza. Gandu wychował się w Holandii. Ma za sobą grę m.in. w Utrechcie i młodzieżowej drużynie Borussii Dortmund. - Jak tak na niego patrzę na treningach, to zachodzę w głowę, jak to możliwe, że przez dwa ostatnie lata nie grał w piłkę na profesjonalnym poziomie. Sam jestem ciekaw, czy potwierdzi te umiejętności w meczu o punkty - mówił Dariusz Kozielski, były prezes Zagłębia, który reprezentuje interesy piłkarza.

Gandu dołączył do zespołu jesienią, ale mimo usilnych starań nie udało się go potwierdzić do gry. Strony miały dopełnić formalności zimą. - Mam bardzo dobre zdanie o jego umiejętnościach piłkarskich. Natomiast wyniki testów miał najgorsze w drużynie. Na dzisiaj mógłby błyszczeć przez 10 minut. Gandu wyjechał i ma arbitraż w holenderskiej federacji, dlatego że jest zawieszony do 2016 roku za uderzenie, czy oplucie sędziego. Był u nas, jego kontrakt miał wejść w życie w momencie dostarczenia dokumentów uprawniających go do gry. Takie dokumenty nie dotarły i myślę, że jego temat powoli zamykamy - mówi portalowi zaglebie.sosnowiec.pl Marcin Jaroszewski, prezes sosnowieckiego klubu.

Jaroszewski zapowiada za to transfery innych graczy. - Na pewno nie będą to piłkarze anonimowi. Rozmawiamy o zawodnikach doświadczonych, mogących podnieść poziom drużyny i konkurencję w zespole. Raczej nie będziemy testować, chociaż testowani się pojawią i jeśli któryś faktycznie oczaruje sztab szkoleniowy, to pewnie znajdzie angaż. Rezygnujemy z sześciu, siedmiu zawodników, a w ich miejsce przyjdzie trzech, może czterech. Szaleństw nie będzie. Zagłębie płaci regularnie, ale nie płaci dużo- podkreśla.

ŚLĄSK.SPORT.PL na Facebooku. Czy już nas polubiłeś? >>