Hit na Stadionie Ludowym bez bramek. Zagłębie dalej od awansu [ZDJĘCIA]

Zagłębie Sosnowiec miało przewagę, ale to Polonia Bytom zmarnowała lepsze okazje do strzelenia bramek. Strata punktów poważnie ogranicza szanse zespołu ze Stadionu Ludowego na awans do pierwszej ligi.
To był drugoligowy hit! Pełne parkingi, trybuny wyprzedane do ostatniego miejsca, kibice, którzy nie przestawali zdzierać gardeł za swoje drużyny... Takiej atmosfery nie było na Stadionie Ludowym od 2008 roku, gdy zespół z Sosnowca po rocznym epizodzie żegnał się z Ekstraklasą.

Z tym zdzieraniem gardeł mamy jednak problem, gdyż fani Zagłębia i Polonii jednak zbyt często koncentrowali się na wzajemnym obrażaniu. Trybuny trzęsły się więc od przekleństw, a piłkarze szukali okazji do strzelenia bramek.

Początek należał do zespołu gości. Bytomianie trafnie założyli, że defensywa Zagłębia monolitem nie jest i szybko zabrali się do jej demontażu. Największy miał w tym udział Marcin Lachowski. Były zawodnik Zagłębia nigdy nie był typem dynamicznego pomocnika, który zanim oddał strzał, mijał kilku rywali. Lachowski jednak może i po boisku człapie, ale piłkę potrafi uderzyć lub podać tak, że palce lizać. I to on rozprowadzał kolejne akcje bytomian, a miejscowym cierpła skóra. W końcu miał też i dobrą okazję do strzelenia bramki, ale po jego uderzeniu z dziesięciu metrów piłka ugrzęzła w nogach obrońców Zagłębia.

- Chyba Łukasz Matusiak stanął na linii strzału. Szkoda, bo to była nasza najlepsza okazja w pierwszej połowie - mówił Lachowski.

Sosnowiczanie rozpoczynając mecz widzieli, że w spotkaniu drużyn, z którymi rywalizują o awans, Bytovia pokonała Chrobrego Głogów (2:1). To nie był dobry wynik, bo to jednak zespół z Bytowa wydaje się łatwiejszym celem dla ekipy ze Stadionu Ludowego.

To nie zmienia faktu, że Zagłębie, by dać sobie szansę na pierwszą ligę, musiało z Polonią wygrać. Po dwudziestu minutach gry Zagłębie w końcu przycisnęło rywala. Najpierw gospodarze sięgnęli po stałe fragmenty gry. Mateusz Mika miał co robić po uderzeniach Łukasza Grube i Jovana Ninkovicia. Udane interwencje tylko rozgrzały bramkarza Polonii, który potem pewnie odbijał piłki po strzałach Tomasza Szatana i Rafała Sadowskiego.

Kibice Polonii, którzy obserwowali mecz z trybun Ludowego, mówili w przerwie, że przebieg spotkania ich nie dziwi. Zdaniem naszych rozmówców zespół z Bytomia po dwudziestu minutach gry często dostaje zadyszki.

Polonia rzeczywiście nie wróciła już potem do formy z pierwszego kwadransa spotkania. Zagłębie ugniatało więc rywala, ale z tej przewagi niewiele wynikało.

Mirosław Smyła, trener zespołu ze Stadionu Ludowego, szukał piłkarzy, którzy dodadzą drużynie jakości w ofensywie. Szansę debiutu dostał wypożyczony z Legii Warszawa Przemysław Mizgała. W ataku miał też szarpać Rafał Jankowski.

Lepsze okazje do strzelenia bramek stworzyli sobie jednak bytomianie. Dawid Cempa i Michał Płókarz długo trzymali się za głowy, obserwując, jak piłka po ich uderzeniach mija bramkę Zagłębia. - Szkoda, bo to były takie piłki meczowe. Remis to wynik, który raczej nie daje satysfakcji żadnej z drużyn. Zagłębie oddaliło się od awansu. Przed nami wciąż trudna walka o utrzymanie - mówił Lachowski, który schodząc z boiska dostał owację na stojąco. - Zawsze miło wrócić na Ludowy. No i zagrać przed taką publiką. Każdy piłkarz chciałby grać dla pięciu tysięcy fanów co tydzień - dodał. 

Zagłębie Sosnowiec - Polonia Bytom 0:0

Zagłębie: Struski - Sierczyński Ż, Grudniewski, Kursa, Ninković - Sadowski (71. Mizgała), Matusiak, Szatan Ż, Grube (78. Arłukowicz), Wrzesień - Tumicz (72. Jankowski)

Polonia: Mika - Trznadel, Odrzywolski, Odras, Radkiewicz - Krzemień (80. Walesa), Czupryna (59. Mróz), Barcik, Zalewski, Kowalski Ż (59. Płókarz) - Lachowski (66. Cempa)

Sędziował: Tomasz Białek. Widzów: 5000 

Jesteś kibicem z Zagłębia? Dołącz do nas na Fejsie! >>