Piłkarz Legii Warszawa zrobił wrażenie w Sosnowcu. "Będzie palił przeciwników"

Mirosław Smyła, trener Zagłębia Sosnowiec ocenił piłkarzy, którzy dołączyli już do drużyny, a także tych, którzy wciąż walczą o angaż w drużynie ze Stadionu Ludowego.
Jesteś kibicem z Zagłębia? Dołącz do nas na Fejsie! >>

W Zagłębiu trwa budowa zespołu, który w nadchodzącym sezonie po raz kolejny ma powalczyć - tym razem skutecznie - o awans do pierwszej ligi. Trener Smyła ocenia nowych graczy:

- Krzysztof Markowski - to doświadczony obrońca i nasze wzmocnienie, zdecydowanie liczymy na to. Poprawi naszą grę do przodu przy rozegraniu ataku pozycyjnego. W minionym sezonie mieliśmy z tym problem.

- Daniel Kutarba - to piłkarz głodny gry, po odejściu z Energetyka ROW Rybnik próbował sił w zespołach z Ekstraklasy, ale ostatecznie trafił do nas. Myślę, że życie czegoś go nauczyło i zapewne będzie chciał, przede wszystkim sobie, udowodnić, że zasługuje na coś więcej. Chcemy dać mu dużo roboty, obowiązków. Liczymy, że będzie to piłkarz, który będzie kreował grę do przodu. Jovan Ninković, jak wróci do pełni zdrowia, będzie miał godnego konkurenta do miejsca w składzie.

- Kamil Zalewski - wypadł bardzo pozytywnie [w sparingu z GKS-em Bełchatów - przyp.red.], rozgrywał w środku całkiem przyzwoicie, biorąc pod uwagę to, że miał dookoła siebie nowych kolegów. Współpraca w pierwszym meczu wyglądała dobrze, a to cieszy. Chciał nam udowodnić, że zasługuje na grę w podstawowym składzie.

- Dawid Ryndak - to wychowanek klubu, który wraca do Zagłębia, To kolejna jasna postać. Pokazał, że chce tu być, grać, a decyzja o jego powrocie nie jest błędem.

I jeszcze o piłkarzach, którzy wciąż walczą o umowy.

- Mamy Miłosza Kozaka, który zgodnie ze swoimi nazwiskiem szalał na boisku, był takim "Kozaczkiem". Podobało mi się to, był dużym zagrożeniem, oczywiście nie uniknął błędów młodości, ale my będziemy to niwelować do minimum.

- Jakub Arak również z Legii Warszawa z przodu też pokazał pazur. Choćby fakt, iż strzelił bramkę zespołowi GKS-u Bełchatów, czyli reprezentantowi Ekstraklasy o czymś świadczy. Utrzymywał się przy piłce, ma bardzo duży potencjał. Nazwałem go takim nieokiełzanym ogniem, który jak dobrze ukierunkujemy, to będzie palił przeciwników.