Sport.pl

Zagłębie Sosnowiec znowu straszy jak pan Hyde

Zagłębie Sosnowiec pożegnało się w tym roku ze Stadionem Ludowym przy gwiździe kibiców i przekleństwach wykrzykiwanych z trybun. Sosnowiczanie tym razem okazali się za słabi na przeciętną Legionovię Legionowo.
Jesteś kibicem z Zagłębia? Dołącz do nas na Fejsie! >>

W przenikliwym zimnie zakończyli ligową jesień piłkarze ze Stadionu Ludowego. Jesień, o której trener Mirosław Smyła mówił, że brakowało w niej przede wszystkim stabilizacji.

Zagłębie zmieniało się jak doktor Jekyll i pan Hyde nawet w czasie jednego spotkania. Jedna połowa w wykonaniu piłkarzy z Sosnowca zachwycała, a druga odstraszała. Po dobrym meczu w Mielcu (4:0) można było zakładać, że tym razem Zagłębie zaliczy wpadkę. I rzeczywiście mecz z Legionovią zaczął się dla miejscowych nieszczególnie. Już w 3. minucie goście wyszli na prowadzenie po strzale głową Szymona Lewickiego. Zagłębie szybko doprowadziło do wyrównania za sprawą Przemysława Mizgały, który wykorzystał dobre podania Jakuba Arka w obrębie pola karnego.

Po tej akcji kibice powtarzali, że kolejne bramki dla Zagłębia są tylko kwestią czasu. No i gol wpadł, tyle że dla Legionovii. Ospałość obrońców Zagłębia po raz kolejny wykorzystał Lewicki. Sosnowiczanie rozpoczęli walkę o przynajmniej jeden punkt, ale nie było ich stać nawet na tyle.

- Tragedia. Nie wiem, co powiedzieć. Pierwsza połowa wyglądała dobrze. Co prawda straciliśmy, jako pierwsi bramkę, ale szybko doprowadziliśmy do wyrównania. Mieliśmy szansę na kolejne bramki. Tymczasem po przerwie nie graliśmy nic. Nie tak to miało wyglądać - kręcił głową Sławomir Jarczyk, stoper Zagłębia.

- Po bardzo dobrym meczu w Mielcu znowu nie potrafimy potwierdzić naszej dobrej dyspozycji sprzed tygodnia. Wielka szkoda, bo w przypadku wygranej od czołówki dzieliłby nas tylko trzy punkty. Trudno to zrozumieć. Trudno pogodzić się z tym, że znowu zawodzimy przed własną publicznością. Szczególnie w drugiej połowie, która była w naszym wykonaniu żenująco słaba. Zapewniam jednak, że się nie załamiemy. Przepracujemy zimowe miesiące i wrócimy mocniejsi - mówił Mirosław Smyła, trener Zagłębia.

Zagłębie Sosnowiec - Legionovia Legionowo 1:2 (1:1)

Bramki: 0:1 Lewicki (3.), 1:1 Mizgała (15.), 1:2 Lewicki (77.)

Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Jarczyk, Markowski, Kutarba - Szatan, Matusiak (85. Budek), Dudek (74. Giel), Mizgała Ż (66. Mularczyk) - Tylec, Arak (62. Tumicz)

Legionovia: Smyłek - Tlaga, Dankowski, Kominiak, Kołodziejski - Odunka, Stromecki Ż, Ziąbski (90. Goliński), Czapa, Maciejewski (82. Tatara) - Lewicki

Sędziował: Szymon Lizak (Poznań). Widzów: 500.

Więcej o: