Sport.pl

Zagłębie Sosnowiec. Michał Fidziukiewicz: Uwierzyliśmy, że jesteśmy nieśmiertelni

- Wiele razy udawało nam się tuszować braki w obronie świetną ofensywą. Uwierzyliśmy, że jesteśmy nieśmiertelni. Że zawsze na koniec dopadniemy rywala. A tak się na dłuższą metę grać nie da - mówi Michał Fidziukiewicz, napastnik Zagłębia Sosnowiec.
Facebook? » | A może Twitter? »


Zespół ze Stadionu Ludowego traci cenne punkty, których może potem zabraknąć w walce o Ekstraklasę.

Wojciech Todur: Dwie porażki z rzędu. Czołówka pierwszej ligi ucieka... Czego dowiedzieliście się o sobie w minionych tygodniach?

Michał Fidziukiewicz: - Przede wszystkim wierzę, że wyjdziemy z tego silniejsi. Przegraliśmy z Kluczborkiem i Siedlcami. To nie powinno przydarzyć się drużynie, która walczy o awans. Te mecze były podobne. Nie graliśmy źle, ale mieliśmy chwile słabości, które rywal skutecznie wykorzystał. Z Kluczborkiem zabrakło bramek w pierwszej połowie. Z Siedlcami też przysnęliśmy w pierwszych minutach. A potem trzeba gonić. Wiele razy nam się to udawało, ale teraz czegoś zabrakło.

Czego?

- Skuteczności na pewno. Mecz z Kluczborkiem mogłem przecież wygrać sam... Szwankuje też nasza gra w defensywie. I teraz nie myślę tylko o linii obrony, ale o grze całego zespołu. Spójrzmy na tabelę. Tracimy najwięcej bramek w lidze [tylko Kluczbork jest gorszy - przyp.red.]. W takim stylu awansu nie zrobimy.

Tyle, że to się powtarza. Zagłębie już do pierwszej ligi wchodziło z dziurawą defensywą...

- Wiele razy udawało nam się tuszować braki w obronie świetną ofensywą. Uwierzyliśmy, że jesteśmy nieśmiertelni. Że zawsze na koniec dopadniemy rywala. A tak się na dłuższą metę grać nie da. Musimy brać przykład z takiej drużyny, jak Wisła Płock. Przecież oni nie grają nic wielkiego. To taka mądra i wyrafinowana gra. Arka też gra skutecznie. Moim zdaniem to najlepszy zespół w pierwszej lidze.

Te drużyny uciekły nam niebezpiecznie. Potrzebujemy serii zwycięstw - najlepiej takiej jak jesienią, gdy wygraliśmy pięć meczów z rzędu, żeby znowu liczyć się w walce o awans. Tyle, że i to może okazać się za mało. My musimy stanąć mocno na nogi, a rywali dopaść kryzys.

A może to rywalizacja z Lechem Poznań o finał Pucharu Polski powoduje, że trudno wam się skoncentrować na lidze?

- Nic takiego nie ma miejsca. W szatni o Lechu nie padło ostatnio nawet jedno zdanie. Koncentrujemy się zawsze na najbliższym rywalu. Teraz liczy się tylko piątkowe spotkanie z Miedzią Legnica.

Trener Artur Derbin zapowiada - "Będziemy pracować nad skutecznością". Co to właściwie oznacza dla napastnika?

- Prawda jest taka, że na każdym treningu daję z siebie wszystko. Na każdym oddaje strzały. Uderzam z każdej pozycji. Staram się wypracować automatyzm, bo na boisku wiele czasu na myślenie nie ma.

Z napastnikami już tak jest, że czasami wpada, a czasami nie...

- Na pewno łatwiej poprawić organizację gry w defensywie. Za rzadko kończymy mecze z czystym kontem. Udało się nam w Suwałkach. A wcześniej? Nawet nie pamiętam kiedy. Solidna obrona, to klucz do zwycięstwa. W ataku stwarzamy tyle okazji, że zawsze coś wpadnie. Nawet na boisku Lecha - mistrza Polski - potrafiliśmy zepchnąć rywala do defensywy.

Wtorkowy mecz z Lechem to będzie święto dla Sosnowca.

- Na to spotkanie nikogo nie trzeba mobilizować. Trybuny na pewno nas poniosą. Będziemy chcieli wyjść na rywala ofensywnie. Jeżeli będziemy się bronić, to Lech nas rozjedzie. Musimy zagrać tak jak w drugiej połowie spotkania w Poznaniu. Wtedy na pewno strzelimy bramkę. Jeżeli to się uda, to pójdziemy za ciosem. Nie mamy nic do stracenia. W ćwierćfinale Pucharu Polski, gdy mierzyliśmy się z Cracovią, też nikt na nas nie stawiał. Jechaliśmy do Krakowa zagrać dobry mecz, a udało się awansować. Tamta rywalizacja dodała nam wiary i sił, że możemy zdziałać wiele.

Jeszcze raz powtarzam jednak, że o Lechu zaczniemy myśleć dopiero po piątkowym spotkaniu z Miedzią Legnica. Teraz liczą się tylko trzy ligowe punkty.

 



Więcej o: