Sport.pl

Zagłębie Sosnowiec przegrało z Rozwojem. Stadion Ludowy świecił pustkami

Po meczu Zagłębia Sosnowiec z Rozwojem Katowice można narzekać na frekwencję, ale tak naprawdę nosa mieli ci, którzy zostali w domu. To był słaby, ale dla śląskiej drużyny bardzo szczęśliwy mecz!
Długi majowy weekend, słoneczna pogoda, derby regionu, wysoka pozycja Zagłębia w tabeli... teoretycznie wiele przemawiało za tym, że na trybunach Stadionu Ludowego może zaroić się od kibiców.

Tymczasem na sosnowieckim obiekcie pustki, a atmosfera jak parafialnym pikniku. I smutnego obrazu nie mógł zmienić fakt, że trybunce dla VIP-ów usiadła w niedzielę tak barwna postać, jak Zdzisław Kręcina - były sekretarz i niedoszły prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej.

Sosnowiczanie pogubili w tym roku tyle punktów, że drużynie nie towarzyszy już presja związana z walką o awans. Co innego Rozwój, który jest jedną nogą w drugiej lidze, ale wciąż nie traci nadziei, że obroni się przed spadkiem.

Tyle, że jeżeli walka o miejsce na zapleczu Ekstraklasy ma wyglądać tak, jak gra w pierwszej połowie, to nie wróżymy drużynie trenera Mirosława Smyły pozytywnego zakończenia. To było bardzo przeciętne, żeby nie powiedzieć słabe - 45 minut. Nieład pomieszany z bezradnością. Lepiej prezentowało się Zagłębie, ale poza kilkoma zrywami, to też było bardziej granie w szerz, niż do przodu.

Początek drugiej połowy przypomniał dlaczego sosnowiecki zespół nie liczy się już w walce o elicie. Po prostu piłkarze ze Stadionu Ludowego zapomnieli jak się zdobywa bramki. Jakub Arak to dziś tylko rezerwowy. Adrian Paluchowski strzela w lidze tak samo często jak Sebastian Nowak, bramkarz zespołu z Niecieczy.

Od początku rundy problemy z trafieniem do siatki ma też Michał Fidziukiewicz, który tuż po rozpoczęciu drugiej części gry z Rozwojem miał trzy znakomite okazje na gole. Wszystkie zmarnował ku rozpaczy i braku zrozumienia kibiców. Napastnik Zagłębie prezentował się wtedy tak, jakby odessano mu talent czy wręcz elementarne umiejętności.

Po przerwie Zagłębie przeważało już wyraźnie. Dobrą okazję zmarnował jeszcze - po strzale głową - Jakub Wilk.

Rozwój wyglądał na zespół, dla którego szczytem marzeń jest wywalczenie jednego punku, ale... Sebastian Gielza miał inny plan. To była piorunująca zmiana. Zawodnik zespołu z Katowic wszedł na boisko, podbiegł w pole karne, gdzie jego zespół szykował się do rzutu rożnego, wyskoczył najwyżej i strzałem głową zapewnił swojej drużynie bezcenne trzy punkty.

Zagłębie Sosnowiec - Rozwój Katowice 0:1 (0:0)

Bramka: 0:1 Gielza (84.)

Zagłębie: Fabisiak - Sierczyński, Sołowiej, Markowski, Udovicić - Bajdur (68. Arak), Matusiak, Dudek, Fidziukiewicz (68. Pribula), Bartczak (74. Wilk) - Paluchowski

Rozwój: Pawłowski - Jaroszek Ż , Kopczyk, Gałecki (83. Gielza), Winiarczyk Ż - Menzel, Kun, Kozłowski, Gonzalez (76. Żak), Tkocz Ż (89. Gałecki) - Nowak

Sędziował: Tomasz Wajda (Żywiec). Widzów: 1 500

Więcej o:
Komentarze (2)
Zagłębie Sosnowiec przegrało z Rozwojem. Stadion Ludowy świecił pustkami
Zaloguj się
  • kronikarz99

    Oceniono 2 razy 2

    czyli wszystko zaczyna wracać do normalności :)

  • bezvat72

    Oceniono 3 razy 1

    Qrwy sprzedawczyki,kopacze bez HONORU zrobili z nas kibiców wała.gejksa im punkty zabrała a my im dali.Dno Dno i jeszcze raz Dno,Na następnym meczy góra 200 kibiców.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX