Przez "krokodyle" posypał się kalendarz imprez na Stadionie Śląskim

Koncerty gwiazd, Wielkie Derby Śląska i decydujący sprawdzian polskiej reprezentacji przed Euro 2012. Lista imprez, które miały się odbyć w przyszłym roku na chorzowskim stadionie, zapowiadała się imponująco. Zatrzymanie modernizacji obiektu sprawiło, że wszystkie są teraz zagrożone.
Podczas montażu konstrukcji dachu Stadionu Śląskiego pękły niedawno dwie staliwne klemy, zwane krokodylami. Do poważnej awarii doszło 15 lipca, ale wciąż nie wiadomo, jak wpłynie ona na termin oddania stadionu do użytku. Pierwotnie planowano, że modernizacja Śląskiego zakończy się w tym roku.

Maciej Blaut: Jak Pan zareagował na informację o usterce "krokodyli"?

Marek Szczerbowski, dyrektor Stadionu Śląskiego: Gdy do niej doszło, przebywałem na urlopie zagranicą. Pierwsza myśl była taka, że muszę wracać. Pamiętam, że wszystko stało się w piątek, a w weekend jeszcze nas na stadion nie dopuszczano. Natomiast w poniedziałek musieliśmy przeprowadzić ewakuację biur. Wszystko odbywało się spokojnie - 10-15 minut i wszyscy pracownicy byli spakowani. Mimo tego cały czas działaliśmy. Tyle, że naszą akcję "Lato Otwartych Boisk" musieliśmy przenieść w inne miejsce. W zeszłym tygodniu mogliśmy już wrócić do naszych biur. Kiedyś wyraz "krokodyl" kojarzył mi się z pobliskim ZOO, a od niedawna równie mocno z przebudową Stadionu Śląskiego.

Na łamach "Gazety" zapowiadał Pan, że kalendarz imprez na 2012 rok będzie układał w połowie tego roku.

- Tak naprawdę ten kalendarz już jest ułożony i trzeba go było tylko zatwierdzać. W tej chwili wszystko jest jednak wstrzymane do czasu, aż zapadnie decyzja, kiedy stadion zostanie oddany do użytku. Rozpocząć mieliśmy dniem otwartym w nieco bardziej rozbudowanej formie, niż zazwyczaj się to robi. Na 14 kwietnia przyszłego roku zaplanowany był już ligowy mecz Ruchu Chorzów z Górnikiem Zabrze, co uzgadnialiśmy z PZPN-em. Potem Ruch już do końca rundy miał grać u nas. Daleko posunięte rozmowy były także w sprawie ostatniego meczu naszej reprezentacji przed Euro 2012, który odbyłby się w czerwcu. Cały czas kontynuujemy rozmowy z klubami piłkarskimi. Stadion Śląski będzie przecież dobry i bezpieczny, a sytuacje nieprzewidziane po prostu się zdarzają.

Największe powody do niepokoju może mieć Ruch, który w przyszłym sezonie już nie może grać na Cichej.

- Jestem w stałym kontakcie z działaczami z Chorzowa. Jeśli Stadion Śląski nie miałby być gotowy - czego sobie zresztą nie wyobrażam - na pierwsze mecze przyszłego sezonu, to komisje PZPN-u odpowiedzialne za licencje pewnie przyjmą tę sytuację ze zrozumieniem.

A co z innymi imprezami niż sportowe?

- Takie też były zaplanowane. Mówimy o aż trzech dużych przedsięwzięciach (nieoficjalnie wiadomo, że na Śląskim miał się odbyć koncert zespołu Bon Jovi - przyp. red.). Wciąż wierzę, że te imprezy się u nas odbędą, ale to nie jest kwesta wiary.

Czy zatrzymanie modernizacji sprawiło, że ktoś wycofał się z rozmów o organizacji imprezy w Chorzowie?

- Żaden z kontrahentów, a rozmawiam z firmami, z którymi już kiedyś współpracowałem, nie wykazał ponadstandardowego niepokoju. Wiedzą o tym, że będę ich na bieżąco i lojalnie informował o postępie prac.

Czy grozi nam powtórka z Gdańska i Warszawy? Na stadionach w tych miastach planowano mecze polskiej kadry, które potem trzeba było ze wstydem odwoływać, bo okazywało się, że obiekty nie są gotowe na czas?

- Jeżeli będzie wysoce prawdopodobne, że czegoś nie będzie można zorganizować, to na pewno nie będę wszystkim opowiadał do samego końca, że to się uda. Decyzję w sprawie przyszłorocznych imprez podejmiemy jeszcze w tym roku.