Kłopot z kasą na dach Stadionu Śląskiego

Rok po tym, jak UEFA przyznała Polsce i Ukrainie Euro 2012, Stadion Śląski nadal nie spełnia wszystkich standardów. Dopiero niedawno wybrano firmę, która zaprojektuje dach na trybunami. Tylko czy na jego budowę znajdą się pieniądze?
Przeczytaj - Wrogiem Stadionu Śląskiego jest nawet słońce

Alfabet zagrożeń dla Euro 2012 w Chorzowie

Modernizacja wybudowanego w 1956 roku stadionu trwa już od 14 lat. Do listopada 2005 roku wydano ponad 172 mln zł! To główny, choć nie jedyny, zarzut UEFA. Niedawno, już po raz drugi, UEFA oceniło, że ryzyko organizacji meczów Euro 2012 w tym miejscu jest bardzo wysokie.

Czym może się pochwalić dzisiaj Stadion Śląski? Ma ponad 47 tys. miejsc dla kibiców, hotel i restaurację, sale konferencyjne i oświetlone boisko treningowe ze sztuczną nawierzchnią, które ma certyfikat FIFA. Są też m.in. boiska do siatkówki i koszykówki, korty tenisowe. Wreszcie wybudowano nowoczesne szatnie, będzie też nowa murawa.

Ciągle brakuje jednak dachu nad trybunami. Bez tego UEFA na Stadion Śląski nawet nie spojrzy. W tej sprawie zmarnowano wiele czasu. Najpierw unieważniono dwa przetargi. Gdy wydawało się już, że wkrótce będzie można rozpocząć budowę, okazało się, że projekt Saturn 2005 nie spełnia wymogów bezpieczeństwa.

Dlatego właściciel stadionu, urząd marszałkowski, musiał na nowo szukać firmy, która go zaprojektuje. Dopiero w marcu wybrano firmę GMP Architekten z Niemiec. Półprzezroczysty dach będzie podtrzymywany przez 40 żelbetowych słupów. Wiadomo, że zostaną wykorzystane fundamenty pod wcześniej planowaną konstrukcję. GMP Architekten musi jednak jeszcze przygotować projekt budowlany. Urzędnicy zapowiadają, że będzie on gotowy jesienią, najdalej pod koniec roku. Tak, by w 2009 roku mogła się rozpocząć budowa.

Modernizacja powinna się zakończyć w 2010 roku, a więc na dwa lata przed mistrzostwami. Koszty będą gigantyczne i szacuje się je na ok. 250 mln zł. I nie chodzi tylko o dach. UEFA wręcz wytyka nam, że za bardzo koncentrujemy się tylko na nim. - Dach nie jest najważniejszy - podkreśla Marcin Stolarz, dyrektor Biura ds. Euro 2012 w urzędzie marszałkowskim. Tłumaczy, że dla UEFA ważne jest, żeby była odpowiednia liczba toalet czy punktów z napojami i jedzeniem. Tak samo jest z systemem wprowadzania i wyprowadzania kibiców.

Może się też okazać, że problemem będzie brak pieniędzy, a nie czasu na wszystkie inwestycje. Co prawda jeszcze niedawno minister sportu Mirosław Drzewiecki zapewniał marszałka, że jeśli UEFA zdecyduje o meczach Euro 2012 w Chorzowie, to rząd wesprze finansowo przebudowę. Ale minister wycofał się z tego. Uznał, że w poprzednich latach państwo wydało już wystarczająco dużo pieniędzy na Stadion Śląski i teraz ten nie dostanie nic. Tę informację potwierdził nam Stolarz i prezydent Chorzowa Marek Kopel. To oznacza, że ciężar całej inwestycji spocznie na urzędzie marszałkowskim. Gospodarze regionu będą musieli więc tak dzielić pieniądze całego województwa, by starczyło ich także na stadion.