Marta Domachowska sprawiła, że w Spodku na moment zrobiło się głośno

W pierwszej rundzie BNP Paribas Katowice Open Polka zmierzyła się z Niemką Anniką Beck.
Domachowska mogła zagrać w katowickim turnieju dzięki dzikiej karcie przyznanej przez organizatorów. - To dla mnie osobiście spora szansa, bo mam słaby ranking i normalnie nie miałabym okazji, aby zagrać w takiej imprezie - mówiła Domachowska, która kilka lat temu dobrnęła do 37. miejsca w rankingu WTA. Teraz zajmuje 267. miejsce, a w tym roku wygrała zaledwie dwa spotkania.

Jej rywalka notowana jest o prawie 200 miejsc wyżej. Niedawno w Miami Beck musiała uznać wyższość Urszuli Radwańskiej. Niemka świetnie była zresztą znana także samej Domachowskiej. - Grałam z nią w ubiegłym roku w Anglii. Przegrałam, ale w trzech setach. To był wyrównany mecz, a teraz otwiera się szansa na rewanż - mówiła.

Spotkanie rozpoczęła świetnie, bo od wygranej dwóch gemów. Potem na korcie dominowała jednak Niemka, które pewnie wygrała pierwszego seta. Domachowska sprawiła jednak, że pierwszego dnia turnieju w Spodku doping kibiców wreszcie się ożywił. Seria jej udanych ataków w drugim secie sprawiła, że w katowickiej hali zrobiło się momentami bardzo głośno.

Przy prowadzeniu 5:3 Polka zupełnie jednak opadła z sił. Niemka wygrała cztery gemy z rzędu i zasłużenie wygrała (6:3, 7:5).

We wtorek na korcie zademonstruje się druga z Polek Sandra Zaniewska. Rywalką katowiczanki będzie rozstawiona z "8" Estonka Kaia Kanepi.