Gwiazda tenisa Petra Kvitova już w ćwierćfinale. Spodek docenił jej ambitną rywalkę

Zwyciężczyni Wimbledonu Petra Kvitova pewnie zmierza do wielkiego finału turnieju tenisowego w Spodku. W mecz z niżej notową Mandy Minellą z Luksemburga musiała jednak włożyć sporo wysiłku.
Kvitova i Minella stoczyły walkę o ostatnie wolne miejsce w ćwierćfinale. Faworytka tego spotkania była oczywista. Czeszka to obecnie ósma rakieta świata, a zawodniczka z Luksemburga notowana jest o 90 pozycji niżej. Obie tenisistki spotkały się przed dwoma laty w Tokio i Kvitova wówczas pewnie wygrała.

Minella nie mogła się też pochwalić żadnymi sukcesami w obecnym sezonie. Śląskie powietrze chyba dobrze jej jednak posłużyło, bo mecz rozpoczął się od jej sensacyjnego prowadzenia 3:0 i 4:1. Dopiero wtedy Kvitova uruchomiła swoją najsilniejszą broń, czyli potężny serwis. Gdy po jej podaniach piłka mknęła z prędkością ponad 170 km na godz., Minella była bezradna. Kto wie, jak potoczyłby się ten set, gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziny, która nie dopatrzyła się autu po jednym z ataków Czeszki. Minella ostro protestowała i cała sytuacja musiała wyprowadzić ją z równowagi, bo zaczęła się mylić na potęgę.

Drugiego seta rozpoczęła równie ambitnie, co pierwszego, czym zyskała sobie przychylność publiczności. Nieco uśpieni wcześniej kibice zaczęli głośno fetować każde jej udane zagranie. Czeszka uderzała jednak coraz mocniej i coraz precyzyjniej. W pewnym momencie Minella wyraźnie straciła nadzieję na wygranie meczu, co przełożyło się oczywiście na końcowy wynik 7:5 6:2.

W piątkowym ćwierćfinale Kvitova zagra z Chorwatką Petrą Martić. Wcześniej odbędą się pojedynki Karoliny Pliskovej (Czechy) z Robertą Vinci (Włochy) i Anniki Beck (Niemcy) z Marią Eleną Camerin (Włochy). Ostatnim ćwierćfinałem będzie starcie Shahar Peer (Izrael) z Alexandrą Cadantu (Rumunia).