Energetyk ROW idzie jak burza: Cztery wygrane, zero straconych goli

Po słabszym początku sezonu Energetyk ROW Rybnik wygrał bez straty bramki cztery kolejne mecze i jest wiceliderem drugiej ligi. - Zaczynamy się zgrywać, ale do hurraoptymizmu daleka droga - mówi trener Marcin Prasoł.
Po pięciu pierwszych kolejkach tego sezonu rybniczanie mieli na koncie tylko sześć punktów. Kibice głośno narzekali na brak skuteczności pod bramką rywali i na dziurawą obronę. Energetyk ROW wziął się jednak w garść i wygrał cztery kolejne spotkania, nie tracąc przy tym ani jednej bramki. Szczególnie cenne było zwycięstwo z MKS-em Kluczbork, liderem tabeli i drużyną, która u siebie w tym sezonie nie straciła wcześniej punktu.

Rybniczanie nauczyli się w końcu grania w drugiej lidze? - Powiedziałbym raczej, że to kwestia zgrania się drużyny. Po spadku zespół był budowany od nowa i ten proces wciąż trwa - tonuje nastroje trener Marcin Prasoł. Dodaje, że w grze drużyny wciąż jest sporo mankamentów, nad którymi trzeba popracować.

W środę o godz. 18.30 drugoligowiec zagra u siebie z Zagłębiem Lubin w ramach 1/16 finału Pucharu Polski. Prasoł zapowiada, że na mecz z "Miedziowymi" wybiegnie optymalna jedenastka. - Traktujemy to spotkanie jak normalny mecz o punkty, bez taryfy ulgowej - twierdzi trener Energetyka.

Kolejne spotkanie ligowe piłkarzy Prasoła zapowiada się szlagierowo. Do Rybnika we wtorek 30 września przyjedzie Zagłębie Sosnowiec. Wciąż nie wiadomo, czy zagra wtedy Mateusz Bodzioch. Strzelec zwycięskiego gola w pojedynku z liderem z Kluczborka złamał w tym spotkaniu nos. Prawdopodobnie będzie grał w specjalnej masce.

Jesteś kibicem z Rybnika? Dołącz do nas na Fejsie! >>