Sport.pl

Krystyna Pałka to materiał na medalistkę olimpijską. "Zawzięta, chłonie nowości"

Biathlonistka AZS-u AWF-u Katowice Krystyna Pałka, zdobywając wicemistrzostwo świata na rok przed igrzyskami olimpijskimi rozbudziła nadzieję, że w Soczi też stanie na podium. - Taki scenariusz jest bardzo realny - przyznaje Zbigniew Waśkiewicz, prezes Polskiego Związku Biathlonu. W środę kolejna konkurencja MŚ - bieg indywidualny kobiet. Relacja na żywo w Sport.pl od 17:15.
30-letnia zawodniczka zdobyła srebrny medal w biegu na dochodzenie podczas mistrzostw świata w Nowym Mieście. To największy sukces w historii kobiecego biathlonu w Polsce.

Wojciech Todur: Zaraz po biegu powiedział pan, że medal Pałki to "spodziewany sukces". Z jednej strony największy sukces w historii, a z drugiej taka wiara prezesa?

Zbigniew Waśkiewicz: W tym medalu nie było przypadku. Krysia, ale także i Magda Gwizdoń, od początku sezonu są w formie, która pozwala im realnie myśleć o ataku na medalowe pozycje. Wiem, że kibice nie lubią, gdy ewentualny sukces sprowadza się do szczęścia, ale nie da się ukryć, że naszym dziewczynom tego szczęścia często brakowało. Teraz mogę powiedzieć, że mam przeczucie, że na tym jednym medalu się nie skończy. Przed nami bieg indywidualny, sztafeta oraz bieg masowy. Jeszcze będzie ciekawie.

Czasami bywa tak, że sportowiec zdobywając medal przełamuje barierę, która wcześniej zdawała się nieosiągalne i potem o kolejne sukcesy już łatwiej

- Zdecydowanie tak. Nasze dziewczyny odbijały się od podium, jak od niewidzialnej ściany. Wiedziały, że nie są gorsze od medalistek, a jednak ciągle oglądały ich plecy. Medal Krysi to przełamanie tej niemocy. Ktoś może powiedzieć, że nie byłoby wicemistrzostwa, gdyby nie zderzenie rywalek. A ja odpowiadam, że gdyby nie doświadczenie naszej zawodniczki, to też mogła leżeć w tej kraksie. Ten medal to nie przypadek.

Po tym, jak karierę skończył Tomasz Sikora, wydawało się, że biathlon zejdzie w Polsce na sportowy margines. Coś jak z kombinacją norweską po zakończeniu kariery przez Stanisława Ustupskiego.

- Nie miałem takich obaw. Pod koniec startów Sikory to jednak dziewczyny były grupą, która dawała nam więcej powodów do radości. Z Sikorą był ten problem, że właściwie był sam. Nie było następców, którzy tak jak Tomek, mieliby szanse na medale mistrzostw świata i igrzysk. Z dziewczynami jest inaczej. To zróżnicowana pod względem wieku grupa. Nie ma obaw, że jak skończy karierę Magdalena Gwizdoń [34 lata - przyp. red.], to powstanie luka. Bo są 30-letnia Krysia Pałka, 27-letnia Weronika Nowakowska-Ziemniak, czy 22-letnia chorzowianka Monika Hojnisz. I będą następne.

Czy Pałka to materiał na medalistkę olimpijską?

- Oczywiście. Jeżeli tylko nie zabraknie jej zdrowia, a nam pieniędzy, to taki scenariusz za rok w Soczi jest bardzo realny. Krysia jest w optymalnym wieku. Jest już doświadczona, a jednak wciąż ma w sobie ten żar i niespełnienie, które napędzają ją do ciężkiej pracy. Startuje na wysokim poziomie od 13 lat i właśnie teraz zaczyna zbierać owoce swojej pracy.

A jaki ma charakter?

- Do sportu idealny. Trenerzy powiedzieliby - łatwa do prowadzenia. Cały czas jej się chce. Chłonie nowości, chce się rozwijać. A przy tym jest zawzięta. Lubi się zmęczyć. Po prostu silny z niej człowiek.

Więcej o: