Kręci ją wszystko, co ekstremalne. Karolina Riemen skończy z medalem w Soczi?

Karolina Riemen z AZS AWF-u Katowice wybrała dyscyplinę sportu, o której przeciętny kibic przypomina sobie raz na cztery lata - podczas igrzysk. Po zawodach w Soczi może się jednak to zmienić, gdyż Riemen ma szanse wrócić z Rosji z medalem.
26-letnia zawodniczka spod tarnowskiego Tuchowa specjalizuje się w skicrossie. To jedyna konkurencja narciarska podczas, której rywalizuje się ramię w ramię. Na starcie specjalnej trasy zjazdowej najczęściej staje czterech narciarzy. Po drodze pokonują garby, muldy, zakręty. W cenie jest przede wszystkim szybkość i twarde łokcie.

Uzależniona od adrenaliny

Polska kadra tej odmiany narciarstwa alpejskiego została powołana w 2007 roku. Jej liderką jest właśnie Riemen, która na igrzyska pojedzie po raz drugi. Cztery lata temu w kanadyjskim Vancouver zakończyła rywalizację na 16. miejscu.

W Rosji ma być zdecydowanie lepiej. Nadzieje rozbudził miniony sezon, gdy zawodniczka AZS-u AWF Katowice należała do czołówki zawodniczek biorących udział w Pucharze Świata. Podczas zawodów w szwedzkim Are stanęła nawet na najniższym stopniu podium. - Nie chcę powiedzieć, że to medalowa szansa, ale ma możliwość sprawienia takiej niespodzianki - ocenia Apoloniusz Tajner, prezes Polskiego Związku Narciarskiego.

Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Riemen zaczynała oczywiście od narciarstwa alpejskiego. Jej nazwisko pojawia się na listach startowych dziecięcych zawodów "Koziołka Matołka". Z czasem postawiła jednak na dużo bardziej widowiskowy skicross. - Byłam w kadrze alpejek, ale wciąż czegoś mi brakowało. Próbowałam freestylowych skoków i free ride [jazda poza stokami narciarskimi - przyp. red.]. W narciarstwie alpejskim brakowało mi emocji. Poczułam adrenalinę i to mnie pociągnęło do skicrossu. Wtedy powstawała też reprezentacja narodowa i wiadomo było, że będzie to konkurencja olimpijska w Vancouver - mówi.

Będą widzieć medal na mojej szyi

Narciarka AZS-u AWF nie ukrywa, że skicross jest nie tylko widowiskowy, ale i niebezpieczny. Riemen miała już zerwane wiązadła w kolanie i jeździła potem w specjalnym stabilizatorze.

Zawodniczka podkreśla, że w tym sporcie wszystko jest możliwe, więc do Soczi pojedzie z dużymi nadziejami. - Polacy mają taką mentalność, że już przed zawodami będą widzieć medal na mojej szyi. Gdy tak się nie stanie, to wszyscy będą na mnie obrażeni, jak ja mogłam tak postąpić. Będę się starała nie zwracać uwagi na oczekiwania pod moim adresem. Chcę w Soczi pojechać najlepiej jak potrafię. Gdy występ mi nie wyjdzie, to trudno, taki jest sport. Nie będę płakać - powiedziała zawodniczka Polskiej Agencji Prasowej.

O trasie, z którą zmierzy się w Rosji, mówi, że jest bardzo trudna i wymagająca, a miejscami wręcz budzi grozę. - Lubię tego typu obiekty, gdyż wiem, że jestem bardziej odważna od niektórych rywalek i lepiej wyszkolona technicznie. Jednak jest ona bardzo długa, jest dużo skoczni - opowiada. Dodajmy, że Riemen kręci wszystko co ekstremalne. Zawodniczka jeździ też na motocyklu do motocrossu. Lubi się też wspinać oraz jeździć na rowerze.

Problemy ze śniegiem

Zawodniczka AZS-u AWF w trwającym Pucharze Świata zajmuje aktualnie dziesiąte miejsce. Najlepszy wynik osiągnęła podczas grudniowych zawodów we Włoszech, gdy była ósma. W ostatnich tygodnia zawody skicrossu torpedują problemy ze śniegiem. Z tego powodu odwołano imprezy we francuskim Megeve we Francji, a następnie w niemieckim Bischofswiesen.