25 lat mistrzostwa Polski dla Ruchu Chorzów. Polityka wkroczyła na Cichą [CZĘŚĆ 3.]

Tak było w maju 1989 roku. Niebiescy najwyraźniej dostali zadyszki, potracili parę punktów i w efekcie oddali fotel lidera odwiecznemu konkurentowi z Zabrza.


Po 18-dniowej przerwie w rozgrywkach ligowych (w tym czasie reprezentacja grała - bez powodzenia - w eliminacjach MŚ) niebiescy byli nie do poznania.

Tabela na koniec kwietnia (po 22 kolejkach):

1. Ruch Chorzów 38

2. Górnik Zabrze 36

3. Legia Warszawa 33

4. GKS Katowice 32

Obowiązuje regulamin, według którego za zwycięstwo różnicą trzech lub więcej bramek otrzymuje się 3 punkty, za porażkę różnicą trzech albo więcej bramek - minusowy punkt.

10 maja. Ruch Chorzów - Stal Mielec 0:2 (0:1)

Bramki: 0:1 Sajdak (20.), 0:2 Śliwowski (48.). Widzów: 10 tys.

Ruch: Kołodziejczyk - Fornalak, Waleszczyk, Gęsior, Chorzewski, Nowak, Szuster, Wira (66. Kapica), Mosór (65. Łukasik), Warzycha, Bąk

Porażka niebieskich na własnym boisku z ligowym średniakiem Stalą Mielec była ogromną niespodzianką.

"Sport" już przed meczem przypominał, że w rundzie jesiennej pierwsza porażka Ruchowi zdarzyła się właśnie ze Stalą. To miała być gwarancja, że wszyscy piłkarze Ruchu, mając w pamięci tamto niepowodzenie, podejdą do wiosennego meczu bardzo poważnie.

Mecz do szybkiego zapomnienia

Kibice przeżyli jednak na Cichej ogromne rozczarowanie. Zawodnicy w niebieskich koszulkach byli tego dnia lepsi. Sęk w tym, że na niebiesko zagrali mielczanie.

"Trybuna Robotnicza" krytykowała: "Niebiescy [zagrali bez pauzujących za żółte kartki Waldemara Fornalika i Mieczysława Szewczyka - przyp. red.] grali jakby bez wiary w swoje umiejętności. Długo przetrzymywali piłkę w środku pola nie potrafili zawiązać właściwej akcji. Przy uważnej obronie gości, bez elementu zaskoczenia, nie można było nawet marzyć o zdobyciu gola."

"Sport" zauważał: "Stal panowała na boisku i to jest chyba większa sensacja, niż sam wynik. Piłkarze Mielca byli bliżsi trzeciego gola, aniżeli Ruch przynajmniej honorowej bramki."

Po meczu trener chorzowian Jerzy Wyrobek przyznał, że Stal była wyraźnie lepsza i wygrała w pełni zasłużenie. Dodał, że piłkarzom Ruchu przyda się kubeł zimnej wody.

"Dziennik Zachodni" napominał przegranych: "Obraz Ruchu stanowił jak gdyby karykaturę normalnego wizerunku. Ani koncepcji, ani większości podstawowych walorów, słowem zaprzeczenie wszystkiego, co do tej pory stanowiło siłę chorzowian. (...) Ten mecz trzeba jak najszybciej zapomnieć, ale przedtem koniecznie wyciągnąć z niego właściwy wniosek."

13 maja. Pogoń Szczecin - Ruch Chorzów 0:0

Widzów: 4369

Ruch: Kołodziejczyk - Fornalik, Waleszczyk, Gęsior, Fornalak, Nowak, Wira, Szuster, Szewczyk (69. Mosór), Warzycha, Bąk

Już trzy dni później po blamażu ze Stalą Ruch grał na drugim końcu Polski - w Szczecinie. Mecz z Pogonią był bez historii. Po wyrównanej pierwszej połowie, w drugiej Ruch już zdecydowanie postawił na obronę. Mógł obrać taką taktykę, ponieważ dobry dzień miał bramkarz Ryszard Kołodziejczyk. Łapał wszystko.

Po meczu trener Wyrobek powiedział, że jest zadowolony w remisu. Trener Pogoni Eugeniusz Ksol chwalił Ruch za to, że przewyższał jego zespół organizacją gry.

Remis z broniącym się przed spadkiem rywalem nie okazał się jednak taki zły, bo sprawił, że niebiescy powrócili na fotel lidera. A to dlatego, że Górnik przegrał w Krakowie z Wisłą.

20 maja. Legia Warszawa - Ruch Chorzów 0:0

Widzów: 18 tys.

Ruch: Kołodziejczyk - Fornalak, Waleszczyk, Fornalik, Chorzewski, Nowak, Gęsior, Mosór (49. Szewczyk), Warzycha, Szuster, Bąk

Legia wciąż liczyła się w rywalizacji o tytuł. Oba zespoły po raz setny zagrały ze sobą w ligowych rozgrywkach. Z tej okazji "Sport" wydrukował wyniki wszystkich dotychczasowych 99 meczów ze strzelcami bramek. Przypomniał też wybrane spotkania. Np. to z 14 października 1950 roku, kiedy Ruch wygrał w Warszawie 3:0.

"Dziekan" odsunięty od składu

Trenowana przez Andrzeja Strejlaua Legia miała silny skład. Zbigniew Robakiewicz w bramce, Marek Jóźwiak i Krzysztof Budka w obronie, Jan Karaś i Stanisław Terlecki w pomocy, Roman Kosecki w ataku. W ekipie wojskowych brakowało leczącego kontuzję obrońcy Dariusza Wdowczyka i największej gwiazdy Dariusza Dziekanowskiego, który w przeddzień spotkania został odsunięty dyscyplinarnie od składu.

Tytuł sprawozdania w "Sporcie" był może mało oryginalny, ale oddający boiskowe wydarzenia - "Duża chmura, mały deszcz". Dziennikarz pisał: "Wynik nie krzywdzi żadnej ze stron. Piłkarzom Legii wystarczyło animuszu na 20 minut. Po zejściu kontuzjowanego Terleckiego nie potrafili już przeprowadzić żadnego składnego, płynnego ataku.".

Ruch nastawił się na wywiezienie punktu ze stolicy. Na początku meczu miał szczęście, bo strzał z woleja Koseckiego trafił w słupek bramki. Niebiescy też mieli swoją szansę, ale strzał Krzysztofa Warzychy był mało precyzyjny.

Trener Wyrobek po meczu powiedział: - Bądźmy realistami. Przede wszystkim myślimy o lokacie gwarantującej udział w Pucharze UEFA i w Warszawie uczyniliśmy spory krok w tym kierunku.

Warszawski dziennikarz zaczepił Wyrobka: - Dlaczego Ruch jest tak wysoko w tabeli?

- Z racji zgromadzonych punktów - nie dał się wytracić z równowagi trener. A miał święte prawo się zdenerwować, bo tego dnia bardzo bolało go gardło. Liderem znowu Górnik.

24 maja. Ruch Chorzów - Widzew Łódź 4:0 (2:0)

Bramki: 1:0 Warzycha (15.), 2:0 Boncol (24), 3:0 Warzycha (54.), 4:0 Szuster (84.) Widzów: 10 tys.

Ruch: Kołodziejczyk - Fornalak, Waleszczyk, Fornalik, Chorzewski, Nowak, Gęsior, Szuster, Szewczyk (78. Wira), Warzycha, Boncol (70. Kapica).

W składzie niebieskich tym razem brakowało Mirosława Bąka, pauzującego za żółte kartki.

Gospodarze od początku mocno zaatakowali. Józef Nowak raz po raz ośmieszał na skrzydle Kazimierza Putka, a Warzycha bez trudu radził sobie z mającym go pilnować Wiesławem Ciskiem. "Gucio" strzelił łodzianom dwa gole, Krystian Szuster jednego.

Gola zdobył też debiutant. 19-letni Piotr Boncol dotąd nie był nawet rezerwowym pierwszej drużyny Ruchu. W meczu z Widzewem zagrał od pierwszej minuty. W 24. minucie ułańską szarżą ruszył do prostopadłego podania Waldemara Waleszczyka i mimo asysty Ciska, strzałem w krótki róg pokonał Jerzego Zajdę.

- Strzelałem na bramkę, nie mierząc w krótki, czy w długi róg. Chciałem tylko trafić - wyznał po meczu uradowany wychowanek Siemianowiczanki i uczeń IV klasy Technikum Górniczego w Katowicach. Jak podkreślał dziennikarz "Sportu", Boncol nie tylko strzelił swoją pierwszą bramkę w lidze, ale udanymi zagraniami zdobył zaufanie chorzowskiej publiczności, a o to drugie jest znacznie trudniej.

Sekretarz partii w szatni Ruchu

Mecz z Widzewem był na stadionie Ruchu także wyborczym piknikiem. Niebawem miały się odbyć pamiętne wybory do Sejmu i Senatu.

Na stadionie przygrywała orkiestra huty "Batory", a najmłodsi piłkarze Ruchu rozdawali kibicom ulotki z hasłem "Kibicujesz Ruchowi - oddaj głos Manfredowi - naszemu Prezesowi".

Chodziło o Manfreda Gorywodę, honorowego prezesa Ruchu, kandydata na posła z okręgu nr 38 w Chorzowie. Uczesany w charakterystycznego "jeżyka" Gorywoda był w tym czasie I sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Katowicach.

W "Sporcie" ukazał się propagandowy artykuł ze zdjęciem towarzysza Gorywody w szatni Ruchu. Gazeta podkreślała, że Gorywoda "od najmłodszych lat kibicował niebieskim", że "wszelkie nadwyżki w dobowym "budżecie" pozostawiał dla piłki, dla klubu, tym klubem był zawsze Ruch" i że "nie opuścił ich w drugiej lidze". To wszystko miało skłonić chorzowskich kibiców do głosowania na partyjną listę wyborców.

Dodajmy, że i Górnik miał swojego człowieka w wyborach. Z list partyjnych startował bowiem Jan Szlachta, dyrektor generalny Wspólnoty Węgla Kamiennego i szef Rady Opiekuńczej Górnika Zabrze.

Na Śląsku zaczyna się już odczuwać emocje w związku z zaplanowanymi n 7 czerwca derbami Górnika z Ruchem.

Kibice z Zabrza piszą do "Trybuny Robotniczej" list z propozycją, aby derby rozegrać na Stadionie Śląskim. "Nasz obiekt jest za mały na taką liczbę zainteresowanych kibiców" - argumentują.

Redakcja odpowiada: "Temat ewentualnego rozgrywania ligowych meczów na Stadionie Śląskim powraca co jakiś czas. Zarząd Górnika postanowił, że - z uwagi m.in. na remont Stadionu Śląskiego - mecz z Ruchem zostanie rozegrany w Zabrzu. Klub bardzo starannie przygotowuje się do jego organizacji, bo przecież wiadomo, że towarzyszyć mu będą wielkie emocje. Od siebie dodajmy, że żaden klub nie zrezygnuje łatwo z możliwości grania na płycie dobrze znanego sobie boiska. Szczególnie w tak ważnym meczu..."

Na koniec maja liderem ekstraklasy i wciąż głównym kandydatem do tytułu był Górnik.

Tabela po 26 kolejkach:

1. Górnik 43

2. Ruch 43

3. GKS 41

4. Legia 37

Ćwierkamy dla was o sporcie na Śląsku >>