Sport.pl

Rozwój Katowice: Marek Motyka: Chłopcy z Górnika Zabrze bali się "szarańczy"

- Trenerzy, którzy myślą, że mnie rozpracowali, mogą się zdziwić, bo w każdym meczu będę grał innymi stałymi fragmentami gry. Nie tylko "szarańczą" - zapowiada Marek Motyka, szkoleniowiec Rozwoju Katowice.
Gorące newsy i złośliwe komentarze. Dołącz do nas na Facebooku >>

Pierwsze skojarzenie z Markiem Motyką? Większość kibiców wskaże pewnie na "szarańczę", czyli nietypowy sposób rozegrania rzutów rożnych. Przypomnijmy - zawodnicy ustawiają się kilka metrów przed linią pola karnego, a w momencie zagrania piłki wbiegają w "szesnastkę", starając się wywołać chaos wśród rywali. - U wielu ludzi ta zagrywka wywołuje śmiech, co mnie trochę drażni - przyznaje Motyka, dziś szkoleniowiec Rozwoju Katowice. - Kto był jednak na naszym ostatnim meczu, z Bytovią Bytów, ten przekonał się, że właśnie po tak wykonanych kornerach oddawaliśmy strzały. Bramek z tego co prawda jeszcze nie było, ale one przyjdą. Bo, wbrew pozorom, "szarańcza" nie oznacza, że piłkarze biegną byle gdzie. Jest wręcz odwrotnie. Wszystko dokładnie planujemy, każdy fragment przed bramką jest obstawiony - zapewnia Motyka.

Przekonuje też, że ta sama "szarańcza", którą kibice biorą z przymrużeniem oka, wśród ludzi ze środowiska cieszy się naprawdę dobrą renomą. - Kiedy prowadziłem Górnika Zabrze, miałem osiem wariantów rozegrania rzutów rożnych. Po którymś z treningów zapytałem chłopaków, w tym Piotrka Lecha czy Jacka Wiśniewskiego, którego z nich baliby się najbardziej. Odpowiedzieli, że zdecydowanie "szarańczy". Ba, sam kiedyś się jej wystraszyłem! Gram na Jagiellonii i widzę, że zespół Michała Probierza szykuje się do "szarańczy". Aż mnie w środku ścisnęło, pomyślałem: "jak strzeli, to zostanę pośmiewiskiem całej Polski, bo będzie, że Motyka zginął od własnej broni". A przecież ja uczyłem chłopaków tę "szarańczę" stosować, a nie się przed nią bronić! - śmieje się trener Rozwoju i dodaje: - Dawniej mocno drwili ze mnie panowie z Canal Plus. Będąc u nich w studiu, zapytałem więc: "pokażecie mi innego polskiego trenera, który z wyćwiczonego stałego fragmentu gry strzelił w ekstraklasie sześć goli?". Zwrócili mi honor, bo okazało się, że nikogo takiego nie znaleźli. Bardzo spodobała mi się też wypowiedź Probierza który powiedział: "jeśli w Kaiserslautern stosują ten sam manewr i wszyscy są pod wrażeniem, to dlaczego u nas to wyśmiewają?".

- Czyli "szarańczy" się pan trzyma? - dopytujemy. - Tak, a nawet planuję coś więcej. Trenerzy, którzy myślą, że mnie rozpracowali, mogą się zdziwić, bo w każdym meczu będę grał innymi stałymi fragmentami gry. Nie tylko "szarańczą". Dlatego myślę, że kilka osób jeszcze zaskoczymy - zapowiada Motyka.

Więcej o:
Komentarze (1)
Rozwój Katowice: Marek Motyka: Chłopcy z Górnika Zabrze bali się "szarańczy"
Zaloguj się
  • schwesta

    Oceniono 7 razy 1

    Okrutna rzeczywistość.Rosjanom diabeł zafundował Stalina, Niemcom Hitlera a Polsce .......górnik Zabrze.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX