Kto nowym baronem śląskiej piłki? [KANDYDACI]

Kadencja Rudolfa Bugdoła na stanowisku prezesa Śląskiego Związku Piłki Nożnej dobiega końca. 68-letni działacz wygrałby pewnie w cuglach kolejne wybory, ale już dawno zapowiedział, że nie zamierza w nich startować. Kto w tym roku przejmie jego gabinet w siedzibie związku przy ul. Francuskiej w Katowicach? Na giełdzie już pojawiają się pierwsze nazwiska. Oto nasza lista bardziej i mniej prawdopodobnych kandydatów.

Władysław Szypuła

To już oficjalny kandydat na następcę Bugdoła. Władysław Szypuła (z prawej) były dyrektor i wiceprezes Podbeskidzia Bielsko-Biała zapowiedział start w wyborach. Pozycję wyjściową ma niezłą, bo już teraz zasiada w zarządzie Śl. ZPN-u. Przeciwnicy będą mu wypominać niezbyt udaną działalność w roli prezesa Piłkarskiej Ligi Polskiej.

Damian Bartyla

Były prezes Polonii Bytom może być czarnym koniem wyborów. On sam wprawdzie zaprzecza, że chce w nich wystartować, ale jednocześnie zapowiada, że na pewno wróci do profesjonalnego futbolu. Obecnie jest członkiem zarządu związku. W wyborach przemawiałby za nim sukcesy, jakie odnosił z Polonią. Czy o takiej posadzie może jednak myśleć ktoś z zarzutami korupcyjnymi? Do czasu wyborów ta sprawa może zostać jednak zakończyć się pozytywnie dla Bartyli.

Henryk Kula

Następców odchodzącego prezesa szuka się również wśród jego dotychczasowych zastępców. Z naszych informacji wynika, że takim kandydatem może okazać się właśnie Kula, który jest nie tylko jednym z czterech wiceprezesów Śl. ZPN-u, ale także szefem podokręgu Tychy. Kula na razie zaprzecza, że zamierza kandydować i radzi, by poczekać do wiosny. Na zdjęcie się nie zgodził.

Mariusz Śrutwa Mariusz Śrutwa Fot. MARCIN TOMALKA / AG

Mariusz Śrutwa

Śląski futbol wciąż nie ma pomysłu na zagospodarowanie talentów byłego super snajpera niebieskich. On sam też szuka pomysłu na swoją obecność w piłce. Czy sprawdziłby się w roli szefa Śl. ZPN-u? Całkiem możliwe, że tak. Jego rządy oznaczałby rewolucyjne zmiany, a na to wielu działaczy na pewno by się na to nie zgodziło.

Stanisław Oślizło

Jeśliby wyborcy chcieliby postawić na kogoś ze sławnym, piłkarskim nazwiskiem, to pewnie bez trudu wygrałby 74-letni Stanisław Oślizło. Nowy szef Górnika Zabrze awansował go niedawno do roli doradcy zarządu. Kampania Oślizły byłaby stosunkowo łatwa, bo na Śląsku chyba wszyscy darzą go olbrzymim szacunkiem.

Zdzisław Kręcina

Wprawdzie wieloletni sekretarz generalny PZPN-u znalazł się ostatnio na aucie wielkiego futbolu, ale żaden działacz nie potrafi sobie zjednywać ludzi tak jak Kręcina. To, że wiele lat pracował w Warszawie pewnie nikomu by nie przeszkadzało. Pochodzi z Żywca, w przeszłości grał w piłkę w Sosnowcu, pracował w Katowicach, a do tego zawsze walczył o Stadion Śląski.

Jan Furtok

Jeśli w kampanii wyborczej liczyć się będą świetne kontakty z prezesem PZPN-u, to z pewnością rosną szanse Jana Furtoka. Grzegorz Lato lubi i ceni Furtoka. I ma za co: najpierw wybitny piłkarz, potem trener młodzieży, dyrektor sportowy, trener seniorów, prezes klubu, prezes firmy, dyrektor reprezentacji (epizodycznie), znów dyrektor klubu, a ostatnio doradca zarządu.

Ryszard Szuster

Jego start w wyborach byłby prawdziwym zaskoczeniem - menedżer piłkarskim szefem związku?! Kiedyś też wydawało się jednak niemożliwe, aby Szuster został prezesem klubu, a przecież pracował na tym stanowisku w Górniku Zabrze. Szuster już kiedyś pracował w związku jako rzecznik prasowy.

Rudolf Bugdoł Rudolf Bugdoł Fot. Dawid Chalimoniuk / AG

Rudolf Bugdoł

Gdyby wszystkie powyższe kandydatury okazały się zbyt słabe, to może do kandydowania znów dałby się namówić Bugdoł? Nie mamy wątpliwości, że pojawią się próby przekonania go do zmiany zdania. Aż trudno sobie wyobrazić związek bez Bugdoła. Na Francuskiej rządzi nieprzerwanie od dziesięciu lat, czyli od czasu, gdy zastąpił zmarłego Mariana Dziurowicza. Wcześniej był urzędującym wiceprezesem związku.

Wydaje się, że prezesem może być więc tylko on lub osoba, którą sam wskaże.