Henryk Bałuszyński (1972-2012) - świetny piłkarz, dobry człowiek [ZDJĘCIA]

Przypominamy najważniejsze fakty z piłkarskiej kariery Henryka Bałuszyńskiego, zmarłego w zeszłym tygodniu piłkarza reprezentacji Polski i Górnika Zabrze.

Jego śmierć wstrząsnęła piłkarskim środowiskiem

Henryk Bałuszyński zmarł 1 marca. Miał 39 lat. Jego koledzy i znajomi byli zszokowani nagłą śmiercią byłego reprezentanta Polski. Podkreślali, że był nie tylko świetnym sportowcem, ale i dobrym, życzliwym dla wszystkich człowiekiem.

Wychowanek Gwiazdy Chudów

Henryk Bałuszyński był wychowankiem Gwiazdy Chudów. Do Górnika Zabrze trafił w 1989 r. i występował w nim do 1994 r. (z roczną przerwą na grę w Concordii Knurów). W barwach Górnika rozegrał 112 meczów i strzelił 18 bramek.

Debiut w reprezentacji Polski

Henryk Bałuszyński zadebiutował w reprezentacji w lutym 1994 r. w meczu przeciwko Hiszpanom. Na boisku w Santa Cruz pojawił się w 63. min zmieniając Andrzeja Juskowiaka. Polacy zremisowali 1:1. W swoim drugim meczu w kadrze - przeciwko Węgrom - Bałuszyński zdobył pierwszego gola dla Polski. W 81. min wykorzystał podanie Wojciecha Kowalczyka. Trener Węgrów narzekał, że bramka padła ze spalonego.

Na zdjęciu z Tomaszem Wałdochem, kolegą z Górnika, Bochum i reprezentacji

Pytał o niego także Ruch

W 1994 r. niebiescy starali się pozyskać Henryka Bałuszyńskiego. - Zgłosił się do nas bogaty sympatyk naszego klubu. Powiedział, że da pieniądze, żebyśmy mogli kupić Bałuszyńskiego - mówił "Gazecie" prezes Ruchu Krystian Rogala. Według niego, Górnik najpierw wycenił piłkarza na ok. 1-1,2 mln marek, ale potem oświadczył, że nie jest zainteresowany transferem. W Górniku twierdzili, że gdyby zamierzali sprzedać Bałuszyńskiego zrobiliby to wcześniej, bo interesowały się nim już kluby angielskie, hiszpańskie i belgijskie. Sam piłkarz, stwierdził, że nikt o transferze z nim nie rozmawiał.

Na zdjęciu Henryk Bałuszyński z ikonami Ruchu Dariuszem Gęsiorem (z lewej) i Edwardem Lorensem oraz kolegą z Górnika Andrzejem Orzeszkiem podczas meczu w ramach Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

Pamiętny mecz na Wembley

Najsłynniejszy występ Henryka Bałuszyńskiego w kadrze nastąpił w 1996 r. na Wembley. To po jego akcji, gola dla naszego zespołu strzelił Marek Citko. Polacy przegrali 1:2, ale byli bardzo chwaleni. Katem naszej kadry był wówczas Alan Shearer. - Trzy lata później wyrównałem z nim rachunki. Bochum grało sparing z Newcastle, obaj strzeliliśmy po dwie bramki, ale mój klub zwyciężył 3:2! - mówił "Gazecie" Bałuszyński. Swój ostatni mecz w kadrze rozegrał w 1997 r. przeciwko Włochom. Polscy przegrali 0:3. Bilans Bałuszyńskiego w kadrze to 15 gier i 4 gole.

Superbombardier Balu

W grudniu 1994 roku nastąpił błyskawiczny transfer Henryka Bałuszyńskiego do beniaminka Bundesligi VfL Bochum. Debiut w nowej drużynie był wymarzony. Bałuszyński strzelił dwa gole Schalke, choć nie uchronił w ten sposób swojego zespołu przed porażką. W Niemczech stał się znany jako "Superbombardier Balu". Bochum lawirowało między pierwszą a drugą ligą, udało mu się jednak dostać do europejskich pucharów - Mam tę satysfakcję, że strzeliłem dla klubu pierwszego gola w pucharach: Trabzonsporowi z karnego - opowiadał Bałuszyński. W sezonie 1998/89 Bałuszyński trafił na wypożyczenie do Arminii Bielefeld. Z Bochum na dobre rozstał się w 2001 r. Potem grał jeszcze w LR Ahlen, SV Babelsberg, aż wyjechał do cypryjskiego Enosis Paralimni. W końcu razem z rodziną zdecydował się wrócić do rodzinnego Chudowa.

Koniec profesjonalnej kariery

W 2003 r. Henryk Bałuszyński dał się namówić działaczom Piasta Gliwice na powrót na boisko. Piłkarz przegrał jednak z kontuzjami. - Pojechałem do Bochum do lekarza, który mnie już wcześniej leczył. Stwierdził, że mięsień co chwilę "strzela" w innym miejscu, tworzą się blizny. Zawyrokował, że na moje dolegliwości nie ma żadnego lekarstwa. To mnie do reszty przekonało - tłumaczył decyzję o zakończeniu profesjonalnej kariery. W piłkę pograł jednak jeszcze m.in. w Gwarku Ornontowice i Gwieździe Chudów, której był też trenerem. W rodzinnej miejscowości zajął się też prowadzeniem piekarni.

Na zdjęciu podczas jubileuszu Górnika w 2008 roku (drugi z prawej)

Trener w Górniku Zabrze

W styczniu 2006 r. Henryk Bałuszyński został asystentem trenera Ryszarda Komornickiego w Górniku Zabrze. W Zabrzu pracował jednak tylko przez pół roku. - Na razie chcę popracować w Ornontowicach, ale do Zabrza, mam nadzieję, kiedyś wrócę - wyjaśniał.

Na zdjęciu z Jackiem Wiśniewskim podczas meczu oldbojów

Chętnie grał w meczach oldbojów

Henryk Bałuszyński często grał w meczach oldbojów. We wrześniu 2011 roku na stadionie Górnika odbył się mecz charytatywny oldbojów zabrzańskiej drużyny z Przyjaciółmi Fundacji ?Mam Marzenie". Dwie bramki dla Górnika strzelił Bałuszyński.

Lubiany i szanowany

Był lubiany i szanowany w całym piłkarskim środowisku. Chętnie grał z dawnymi kolegami na dużym boisku i w hali. Snuł plany na przyszłość. Henryk Bałuszyński zmarł 1 marca popołudniu. Miał 39 lat. Przyczyną śmierci był zawał serca.